niedziela, 5 czerwca 2011

Niusii pogromczyni księży


Niusii: dziewczyna, która wprowadziła do słownika pojęcie 'księżobliwość'. Definicja słowa brzmi: księżoblować kogoś, tzn. ubóstwiać kogoś, szaleć za kimś, z kim zwianie się wiąże ze sobą niekorzystne konsekwencje, albo po prostu staje się niemożliwe. Wielkim idolem niedowartościowanej dziewczynki jest ksiądz Joe, który nie wyobraża sobie życia bez imprez, flaszki, papierosów, używek i cycastych łatwych panienek, z którymi można robić 'matmę' nawet na polu buraków cukrowych. Udało nam się przeprowadzić krótki wywiad z Niusii:

1. Jak poznałaś Joego?
-Było to piękne lato, Joe zaczepił mnie na stacji benzynowej, gdzie właśnie smakowałam czerwonego jak piekło lizaka i spytał, czy nie zechcę ciepłej herbaty z zielonymi listkami pokrzywy z dodatkiem czekoladowej fasoli w proszku na hemoroidy. 
2. I co, zgodziłaś się?
-Jasne! Uwielbiam ciepłą herbatę z zielonymi listkami pokrzywy z dodatkiem czekoladowej fasoli w proszku na hemoroidy! Nie ma dnia, żebym nie piła ciepłej herbaty z zielonymi listkami pokrzywy z dodatkiem czekoladowej fasoli w proszku na hemoroidy. Zawsze przed szkołą mama daje mi ciepłą herbatę z zielo...
3. Dobrze, dobrze. Ten, no... Słyszałam, że aby związać się z księdzem postanowiłaś zostać zakonnicą. Czy to prawda?
-Zawsze przed szkołą mama daje mi ciepłą herbatę z zielonymi listkami pokrzywy z dodatkiem czekoladowej fasoli w proszku na hemoroidy.
4. Tak, tak, to wiemy. Ale czy naprawdę masz w planach zostać siostrą zakonną?
-....i nawet bardzo mi ta herbatka smakuje!
5. Hmm.. To może inaczej: czy miłość do księdza nie wydaje ci się być czymś poniżej godności?
-To u nas rodzinne!
7. Czy to znaczy, że twój tata również jest kapłanem?
-Nie, ale herbatka dobra!
8. Dziękuję za wywiad.

Niusii to w rzeczywistości normalna dziewczyna, tyle, że pała zamiłowaniem do szóstek i jaskrawych kolorów. Jej historia z miłością do księdza Joego to zwykły blef i w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej: Faktycznie było to piękne lato, ale pozostałe informacje zła kobieta wyssała z palca:
Dzień jak co dzień. Dziewczyna zerwała się z łóżka z samego ranka od razu zwracając uwagę na chłodnawy poranek. Jej oczy promieniały grozą a kapcie wprost biły swoją kruczoczarną jak diabeł czerwonością. Niusii automatycznie spojrzała na zegarek i ku jej zaskoczeniu była 6.06. 
-Do diabła zielonego na błękitnych wrzosach!- wykrzyczała ze słyszalnym oburzeniem.
-Dałabym sobie ogon mój diabelski uciąć, że jest po 8! W takim razie jeszcze zdążę na mszę o 7! 
Niusii szybko zerwała się z czerwonego jak kocioł diabła łoża kierując się w stronę szafki, w której mama chowała przed nią podpaski tłumacząc dziewczynie, że 'Tego się do do H nie je!' W szafce spostrzegła również szczoteczkę do zębów w jaskrawych kolorach opartą o wykończoną niemalże pastę do zębów. Chwyciła niechętnie oba- jak to nazywała- narzędzia do szpachlowania kieł. Mycie zębów zajęło jej krótką chwilkę. Potem wzięła się za czesanie włosów, których miała zaledwie kilkanaście. Wreszcie była gotowa, toteż ruszyła do kościoła. W drodze przeszkodziła jej starsza kobieta w berecie z moheru, który przyozdabiała króciutka antenka na czubku nakrycia głowy. 
-Siems, młoda...
Bąknęła wreszcie niepewnie.
-Dzień dobry, dziadku.
Odpowiedziała Niusii załamana obecnością nachalnie nowoczesnej babci. 
-Co tam słychać, spoko u ciebie, zioms?
Do dialogi wtrąciła się przechodząca obok kolejna starsza pani.
-Kochaanieee, paaamięęętaaj, wystrzeeegaaaj się taaaakich złych luuuudzi, jak to Pan Bóg przykazał. 
Pouczyła Niusii przeciągając samogłoski. Dziewczynka tylko skinęła poufnie głową. 
-O lol! Kobieto, no heeelooooł? Ja przynajmniej znam pojęcie 'nowoczesność' w przeciwieństwie do PANI. 
Wtrąciła zbulwersowana staruszka zacięcie broniąc swoich racji. 
-W takim razie wojna?!
-Wojna! 
Przytaknęła druga moherowa babcia.
I w ten sposób rozpoczęła się wojna na reklamówki z Lydla 2011. Niusii przez dłuższą chwilę bez żadnych emocji obserwowała poczynania dwóch moherów. Po chwili zabrała się do ucieczki i pomknęła w stronę kościoła. Z oddali słyszalny był głos jednej z pań:
-Pamiętaj kochanie, jeśli zakochasz się w księdzu, postawisz włosy na żel, obejrzysz Harry'ego Potter'a lub popełnisz inny grzech śmiertelny to znak, że szatan się tobą interesuje!
Niusii nigdy nie zaliczała się do gorliwych Chrześcijanek. Przeciwnie: wszystko co posiadała 'absolutnym zbiegiem okoliczności' wiąże się w jakiś sposób z diabłem. 
-Może jestem szatanicą? Ciekawe co się stanie jak poślubię księdza? Pewnie zwiążę się emocjonalnie z szatanem! Haha, jazda, jazda, jazda, spróbuję!
Głośno pomyślała. Zrobiła to na tyle głośno, że jakaś młoda zakonnica spoglądając na dziewoję z pogardą rzekła szeptem:
-Co się z tą młodzieżą w tych czasach dzieje, ku***a  mać, rodzice przeklinać nauczyli, sprowadzają na stronę szatana... Świat schodzi na psy...
Nastolatka nie zważając na uwagę zakonnicy, pociesznie pobiegła w stronę plebanii, by poderwać jakiegoś przystojnego księżulka podśpiewując pod nosem w międzyczasie 'Baby, baby, baby, ooooh'. W tym samym momencie jeden z księży skrywając właśnie pod pazuchą zapalniczkę i nie do końca zgaszonego papierosa powtórzył słowa zakonnicy: 
-Świat schodzi na psy. Żeby Bibera śpiewać...
Do dziewczyny najwidoczniej słowa w ogóle nie dotarły. Skierowała swój typowo chamski wzrok w stronę ojca świętego z całkiem innego względu. Jego niezgaszony papieros stykając się z sutanną spowodował jej podpalenie. Głos kapłana diametralnie się zmienił: facet piszczał jak dziewczynka wtrącają między 'AAAAAAAA' słowa 'PAAAALĘĘĘĘ SIĘĘĘĘĘĘ!' Przechodnie wlepiały tylko gały wielkie niczym zło szatana w płonącego jak rozżarzone piekło księdza nie czyniąc niczego w stronę stłumienia ognia. W tym czasie w móżdżku Niusii narodziła się wspaniała myśl:
-A może by tak uratować księżulka? W nagrodę zostanę jego diabelną kochanicą, weżniemy ślub, będziemy mieć tonę dzieciaczków-ministrantów, pojedziemy do Japonii hodować Pokemony i będziemy żyli diabelnie długo a przy okazji sprawdzę, czy szatan mnie zje!
Nie zawracając sobie wówczas głowy konsekwencjami, Niusii szybko pobiegła do domu po gar wody. Kiedy dotarła na miejsce ujrzała swoje 2 chomiczki myziające się po tyłku chrupiąc przy tym smaczne orzeszki. 
-Przecież miałaś być w kościele!
Zawołał jeden z nich.
-Miałam, ale nie jestem.
Odrzekła pośpiesznie właścicielka zwierzaków nie zastanawiając się nad faktem przemówienia chomika ludzkim głosem. Zabrawszy ze sobą czarny jak piekło napełniony wodą kubek wybiegła z mieszkania z intencją ocalenia sutanny. Mimo, że były marne szanse, iż człowiek nadal tam stoi, po upływie dwóch minut była już na miejscu. Ku jej zaskoczeniu płonący ksiądz ciągle krążył wokół własnej osi uświadamiając wszystkich wokół, że 'SUUUUUUUUUTAAAAANNNAAA SIĘĘĘĘ PAAAAAALIIIIIII!' Wciągu tych paru minut zrobiło się ogromne zbiegowisko: masa ludzi filmujących wydarzenie stojąca wokół rozmyśla tylko o dodaniu filmiku na Jutjuba, co wiąże się z + 20 do szacunu. Można się było nawet dopatrzeć kilku Chińczyków. Niusii rzuciła z całej siły książulkowi garnczek, który złym trafem wylądował na jego męskich narządach rozrodczych. Ogień wygasł, po czym Niusii rzuciła się uratowanemu na plecy z rykiem: 
-CZY ZOSTANIESZ MOJĄ ŻONĄ?!
Ludzie obserwujący wydarzenie mieli ubaw po pach. No, może z wyjątkiem reprezentantów Chin, których do tej pory nurtuje pytanie:
它是什麼一回事呢?!

sobota, 4 czerwca 2011

Niuta77

'Niuta, kto to taki'?- zapyta cię nowicjusz na forum. 'Zabawna dziewczynka z dużym poczuciem humoru', odpowiesz. Zanim jednak dasz odpowiedź, przeczytaj artykuł i zastanów się, jaka Anitka jest naprawdę. Jej wspaniała klubowa historia zaczęła się w 2008 roku. Niuta na początku nie była akceptowana. Dopiero później ludzie przywykli do jej durnych wybryków. Chęć zabłyśnięcia i popularności, jaką cieszy się Malinka nakłoniły Anitkę do zakładania bezsensownych tematów, pisania sucharów. Jej główne motto brzmi 'Nie ważne co, ważne żeby coś napisać'. Większość do tej pory nie akceptuje 'Ziemowita', jak się ostatnimi czasy nazwała, żeby było śmie$hNi3J, ale stara się tego nie okazywać, żeby nie odstawać od innych. Anicia okazała się wielkim idolem Megi, która przez pewien czas zachowywała się niemal identycznie i za wszelką cenę próbowała upodobnić się do swojej gwiazdy. Niuta bulwersowała się wewnętrznie, ale z pokorą przyjmowała kopiowanie szekszi i baaaaaardzo śmieszncyh teksztów, żeby nie wyszło, że taki dziad. Niuta natomiast upodobniła się do Malinki pisząc o seksiem i innych podniecających rzeczach. Kolejna pseudośmieszność klubu.

Plusy: Jako jedyna przejrzała na oczy jaką Carolli jest pseudointeligentną szpanerką.

Carolli443


Znasz Carolli443? Kto by jej nie znał! To kolejne pseudo inteligentne dziecko usiłujące upodobnić się za wszelką cenę do Marcheffki. Próbuje zastraszyć klubowiczów i przejść do historii jako:

-Pierwsza osoba w klubie zaraz po dołączeniu jakiej się bałam to Carolli443... Bałam się cokolwiek napisać, bo strzegłam się gniewu ten dziewczyny....

Czyli podobnie jak została zapamiętana Zła Marcheff. Skutkiem chęci bycia zapamiętanej jest czepianie się i dowalanie o byle kiszkę do każdego nowicjusza. Oprócz tego każdy Carrolowy post składa się z minimalnie jednego inteligentnego wyrazu tj. 'onomatopeja'. Po prostu lubi, kiedy nieco młodsze od niej dzieci bulwersują się nie znając ich znaczenia. Aby sprawić wrażenie jeszcze mondżejszej Karolinka na okrągło przechwala się swoją średnią i non stop przesiaduje w wiatrówce zadając klubowiczom pytania w stylu 'czy jak jest zimno to mam się zimno ubrać?' Postanowiła też zaprzyjaźnić się z takimi inteligentami jak: Marcheff, Czocher, Dusia, Kuromi, co daje + 50 do rispektu. Jej motto życiowe brzmi 'Nie ważne, czy mnie lubisz, czy nie lubisz. Ważne, że inni cię lubią. A jak inni cię lubią to już ja załatwię, żebyśmy się wzajemnie lofały'. Przykładem jest Niuta, która dokucza inteligentowi, ale ta stara się ten fakt olewać przymilając się do niej, bo jak wiadomo nie pójście za przykładem pozostałych to znak... że coś się dzieje. Carolli nienawidziła Marcepana. Ta była jej wrogiem nr. 1, bo nie przestrzegała podstawowych zasad BHP i uwaga... SPAMOWAŁA *melodia z filmów grozy*. A co najważniejsze naraziła się, ponieważ była nowa. Dziewczynka idąc za przykładem pozostałych, którzy polubili Anitkę przyzwyczaiła się do jej zapyziałej mordy (teraz o Carolli, Anitkę później zjadę). Teraz żyje sobie szczęśliwie dręcząc nowych, robiąc biednym dzieciom dzieciom wodę z mózgu i oczywiście podlizując się 'Du$$i & &nnYm ;*****'.  Niedługo artykuł o... zresztą sami zobaczycie ;).